Coraz częściej spotykam się z przypadkami, w których gdy dowiaduję się jak na imię własnemu dziecku dali jego rodzice chce mi się śmiać. A to najbardziej bajtowa reakcja. Często zdarza się również, że chce mi się ryczeć, jestem załamany, zmieszany, po prostu nie mogę tego pojąć. O smaku się podobno nie dyskutuje, to co ma prawo nie podobać się mojej osobie, pozostali mogą uważać za wzorzec – i odwrotnie. Grunt jednak w tym, iż uważam, że niektóre imiona tak mocno wryte są w naszych umysłach, tak zgodnie się nam z czymś lub kimś kojarzą, że wielkim ryzykiem jest nazywanie w ten sposób swych dzieci, które dodatkowo posiadają nasze nazwisko. Spotkałem się np. z człowiekiem o imieniu Adolf, i na pewno nie był Niemcem. W swym życiu dostąpiłem okazji uścisnąć rękę Albinowi, który kompletnie nie posiadał bladej skóry a nawet Alfonsowi, który bynajmniej zarabiał na życie udzielając się w dzienniku – i nie była to podpucha. W życiu politycznym Polski głośno pokazują się także panowie o dźwięcznie brzmiących imionach Maria – jest przecież Pan Rokita a także prezydent Komorowski – czy wam też coś tu nie gra? Jeżeli chodzi o kobiety, moja przyjaciółka nazywa się Genowefa i nawet nie pytajcie czy ma na nazwisko Pigwa. istnieje także Sonia, która kojarzy mi się z niedużym, niegroźnym szczurkiem, którego trzyma się w terrarium, a także Żaklina, której imię ledwo przechodzi mi przez gardło. Uważam, iż im dłużej i bardziej rodzice rozmyślają nad imionami dla swych maluchów, tym bardziej dramatyczne są tego skutki.

This entry was posted on środa, Listopad 9th, 2011 at 18:07 and is filed under Bez kategorii, Edukacja. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

 

No Responses to “Imiona o kilku skojarzeniach”

Be the first to comment.

Leave a Reply